Skąd brać pomysły na posty, które inni będą chcieli czytać

Długo zastanawiałam się nad tym, dlaczego odbiorcy social mediów, kochają jednych, a innych…hm…nie. 10 lat obserwacji przyniosło mi odpowiedź.

Szkopuł w tym, że przekaz tych lubianych płynie prosto z trzewii, jest angażujący, często spontaniczny (lub na taki wygląda), charakterystyczny i wyrazisty, a nie wycyzelowany, hiperpoprawny i przemyślany wspólnie z Google Trends i Chatem GPT.

Własna głowa to najlepsze narzędzie

Nie mam na myśli tego, że nie warto korzystać z narzędzi, ale że przede wszystkim warto czerpać ze swojej głowy i doświadczenia. Tego co nas frapuje, angażuje, co nam przeszkadza, z czym stykamy się na co dzień. W poszukiwaniu inspiracji warto przejrzeć swoją skrzynkę mailową i poczytać, z czym zgłaszali się do Ciebie Twoi klienci, o co pytali, co sprawiało im trudność.

Inspiracja zewnętrzna

Pomysły na posty przychodzą także wtedy, kiedy sami zobaczymy przekaz kogoś innego. Jeśli wywołał w nas emocje, sprawił, że doczytaliśmy do końca, warto dodać go do listy inspiracji. Tu polecam zrobienie sceena i opisanie: jakie emocje we mnie wywołał ten post, jak mogłbym_abym wykorzystać go u siebie i ograć po swojemu.

Książki, artykuły i raporty są nieograniczonym źródłem inspiracji. Fraza, temat lub informacja może być podstawą nie tylko posta, ale i świetnego tekstu blogowego. Zgodnie z zasadą, skoro zainteresowało mnie to do tego stopnia, że zdecydowałem_am, się zgłębić temat i o tym napisać, to istnieje duża szansa, że zainteresuję innych do tego stopnia, że będą chcieli to przeczytać.

Nie warto, więc czekać na dzień kiedy harmonogram postowania wypełni się potokiem naszych myśli, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Warto posłuchać siebie i dać innym swoją cząstkę. Unikatową, na swój sposób. To najlepsza strategia.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *